Jędrzej Goss: cieszę się na pierwsze spotkanie przed własną publicznością
Lechia Tomaszów Mazowiecki rozpoczęła sezon 2026/27 TAURON 1. Ligi od wyjazdowej porażki przeciwko KPS Siedlce 0:3. Teraz Tomaszowianie skupiają się na inauguracji rozgrywek przed własną publicznością. - Dostrzegam dwie podstawowe różnice. Kadry zespół pierwszoligowych wydają się mocniejsze, niż dwa lata temu. Uważam, że 1. Liga zrobiła krok do przodu. Druga to brak murowanego kandydata do awansu, co jest ciekawą odmianą względem lat ubiegłych - mówi Jędrzej Goss, atakujący Lechii, który po roku powrócił na pierwszoligowe parkiety.
TAURON 1.LIGA.PL: Za wami inauguracja sezonu 2026/26 TAURON 1. Ligi. Chyba nie tak sobie ją wyobrażaliście?
JĘDRZEJ GOSS: Zdecydowanie nie tak. Najbardziej szkoda pierwszego seta, gdzie dobrze zalogowaliśmy się do gry i prowadziliśmy dość wysoko do połowy seta, po czym w chwilę roztrwoniliśmy tę przewagę.
Spotkanie w Siedlcach było dość równe. Mieliście swoje dobre fragmenty gry, ale w końcówkę jednak lepsi okazali się gospodarze.
JĘDRZEJ GOSS: Przegraliśmy dwie dość wyrównane końcówki. Szkoda obu, zarówno tej pierwszego seta, którą biorę na swoje barki, jak i tej z trzeciego, w której goniliśmy rywala bodajże od stanu 19:14.
Miał pan okazję grać zarówno w 1. Lidze, jak i TAURON Lidze. Wiem, że po pierwszym meczu trudno ocenić poziom sportowy rozgrywek. Dostrzega pan już jakieś zmiany w pierwszoligowych rozgrywkach?
JĘDRZEJ GOSS: Dostrzegam dwie podstawowe różnice. Kadry zespół pierwszoligowych wydają się mocniejsze, niż dwa lata temu. Uważam, że 1. Liga zrobiła krok do przodu. Druga to brak murowanego kandydata do awansu, co jest ciekawą odmianą względem lat ubiegłych.
Rozgrywki TAURON 1. Ligi z tygodnia na tydzień będą się rozkręcać. Czasu na rozpamiętywanie nie będzie. Już w sobotę czeka was mecz u siebie przeciwko AVII Sędziszów Małopolski.
JĘDRZEJ GOSS: Cieszę się na pierwsze spotkanie przed własną publicznością. Mam dużo dobrych wspomnień, jeśli chodzi o atmosferę meczów w Tomaszowie - kibice w tym mieście zawsze stawiali się licznie na hali, żywiołowo kibicując swojemu zespołowi. Mam nadzieję, że w tym sezonie będzie podobnie, a my zwyciężymy za trzy punkty.
I na koniec tej naszej krótkiej rozmowy, jak odnajduje się pan w Tomaszowie Mazowieckim? Jednym z plusów chyba jest niewielka odległość do Łodzi, czyli pana rodzinnego miasta.
JĘDRZEJ GOSS: W Tomaszowie żyje mi się bardzo dobrze. Po 15 latach tułaczki po Polsce wróciłem w rodzinne strony i bardzo mi to odpowiada. Do rodzinnej Łodzi mam około godziny drogi, a od połowy lipca byłem w niej myślę tyle razy, co przez ostatnie dwa lata. Taki stan rzeczy cieszy mnie ogromnie.


