Autor:KFC Gwardia Wrocław
  31.07.2020 godz. 14:09  |   0

KFC Gwardia Wrocław: Kartka z kalendarza - Ostatnie złoto Gwardzistów


Okres bez ligowego grania to czas, który można odpowiednio spożytkować. Będziemy do Was zaglądać z cyklem "Kartka z kalendarza", przybliżając dzieje wrocławskiej siatkówki, w której GWR funkcjonuje od 1948 roku. Prezentujemy kolejny odcinek - odcinek#7 - Ostatnie złoto Gwardzistów!

Sezon 1981/82 był trzecim i ostatnim w dziejach klubu, kiedy siatkarze sięgnęli po tytuł mistrzowski. Zespół jeszcze raz udowodnił, że nieprzypadkowo cyklicznie ogrywał Legię przez poprzednie dwie edycje rozgrywek o mistrzostwo Polski.

Zwycięstwo rzutem na taśmę w Krakowie i spalony beret szkoleniowca wrocławskiej drużyny odcisnął się mocno w pamięci trenera Wagnera. Jak wiadomo, przegrywać bardzo nie lubił. Cóż jednak z tego, skoro w kolejnych latach to „Kat” odnosił sukcesy. Gwardia po trzecim tytule z rzędu nie mogła za to odpowiednio „skonsumować” swojego krajowego sukcesu na arenie międzynarodowej.

Stan wojenny to była jedna strona medalu. We Wrocławiu niezależnie od panującej sytuacji politycznej, można było mówić o prawdziwym siatkarskim „dream teamie”. Coś jednak pękło i zwycięska karta odwróciła się od wrocławian. Na pytanie o gwardyjski „dream team” – jak na polskie warunki – odpowiada rozgrywający złotego pokolenia wrocławskiej siatkówki: – Faktycznie tak było. Choć przyznam, żałuję, że nie zdobyliśmy pięciu tytułów z rzędu. Trzy razy wygraliśmy mistrzostwo Polski, a w kolejnych dwóch latach kończyliśmy rozgrywki jako wicemistrzowie. Mieliśmy szansę zapisać się na kartach historii jak Kędzierzyn-Koźle czy Bełchatów. Trochę żałuję, bo dwukrotnie przegraliśmy mistrzostwo z Legią Warszawa, którą dwa razy z rzędu pokonaliśmy w finale – wspomina po latach Ireneusz Kłos.

Wydaje się, że to często od współpracy „Dzidka” z Jaroszem zależało, jaki wynik osiągnie zespół. Siła tamtej Gwardii opierała się w znacznej mierze na tej współpracy, choć błędem byłoby napisanie, że dwójka ta miała wyłączność na kreowanie gry we wrocławskiej ekipie. „Uwielbiałem grać z Maćkiem – mówi Kłos. – Świetny w przyjęciu, jeszcze lepszy w ofensywie. W końcówkach wiedziałem, że mnie nie zawiedzie. Obojętnie czy wstawię mu na pojedynczy, czy podwójny blok. Mieliśmy taki umówiony znak, na który wystawiałem mu piłkę w siatkę, a on zawsze potrafił ją przepchnąć na drugą stronę. Nigdy nie przegrywał takich przepychanek na siatce.”

Złota drużyna z 1982 roku prezentowała się następująco: W. Baranowicz, M. Ciaszkiewicz, M. Jarosz, I. Kłos, L. Łasko, B. Marszałek, K. Olszewski, Z. Barański, B. Mielnikiewicz, S. Skup, T. Swędrowski, M. Karpienko, W. Kuncewicz, T. Żmich, J. Żytko oraz trener W. Pałaszewski.

Na zdjęciu, od lewej: Ireneusz Kłos, Maciej Jarosz, Władysław Pałaszewski oraz Lech Łasko. Zdjęcie zrobione, rzecz jasna, w hali przy ulicy Krupniczej (wtedy ulica Nowotki).

 Przejdź do forum (0)

Dołącz do rozmowy o tej wiadomości na forum

POWIĄZANE INFORMACJE

...
...

Newsletter

sponsor tytularny
sponsorzy
media
partnerzy

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij